Fotografia 1 Fotografia 2 Fotografia 3


Okolica  - kraina nad Wisłą ...                                                                                         


Gdy wspólnota Ogniska Światła i Miłości remontowała przed laty starą szkołę w Starych Kaliszanach, to na pierwszym piętrze dobudowano szklony taras. Wsparty na kolumnach tworzy na parterze przytulne miejsce osłonięte przed deszczem.Właśnie z tej strony rozciąga się rozległy, przepiękny widok na Wisłę, gdyż dom rekolekcyjny stoi kilkadziesiąt metrów od brzegu wysokiej skarpy. Wystarczy za furtką ogrodzenia zejść w dół po kilkudziesięciu kamiennych schodkach, by znaleźć się na ścieżce biegnącej wśród nadrzecznych zarośli, wiekowych wierzb.

W tym miejscu nie widać nurtu rzeki, gdyż przesłania ją zarośnięta wyspa – ostoja ptasia. Ta wyspa bardziej znana jest ornitologom z całej Polski niż uczestnikom rekolekcji. Trudno bowiem przedostać się na nią. Wisła co roku drąży w niej nowe nurty, drobne rzeczki i przesmyki wodne. Istny labirynt. Przed laty przeszłam na wyspę po prostu w gumowcach, a mój przewodnik zaprowadził mnie wprost do obozu ornitologów. Cisza. Do ostatniej chwili nie słyszałam mieszkających tu pod namiotami kilkunastu młodych ludzi. W poprzek wyspy rozstawili sieci.Złowione w nie ptaki ostrożnie wyjmują, poddają szczegółowym oględzinom i opisowi, potem obrączkują i – wprawnym rzutem w górę - wypuszczają na wolność. Jest w Europie tylko kilka rzek o tak wysokich walorach przyrodniczych jak Wisła i Bug. Tworzą one korytarze ekologiczne, wzdłuż których migrują ptaki. Zatrzymują się na łachach i wyspach, żerują i lecą dalej lub zostają i gniazdują. I również wielka wyspa nieopodal Kaliszan jest miejscem gdzie ornitolodzy wypatrzyli wśród bardziej znanych gatunków rzadko spotykanego dzięcioła białogrzbietego i syryjskiego, rybitwę białoczelną, nurogęś, rycyka, widywano przelotem derkacza, sieweczkę rzeczną.

Jeśli nadrzeczną ścieżką pójdziesz w lewo, po kilku minutach zbliżysz się do nurtu Wisły. Stoją tu przy brzegu przycumowane dwie łodzie rybackie, niewiele różniące się od tych jakimi pływano ze trzysta lat temu. To jedno z niewielu miejsc, gdzie można wejść do wody, bo zaraz potem ścieżka pnie się poprzez strome zbocze. W oddali piaszczyste łachy pełne ptactwa, drugi brzeg płaski. Wiklina, pastwiska, wierzby. Trzeba jednak uważać, bo wąska ścieżka chwilami zawisa niemal nad nurtem, podtrzymywana korzeniami drzew wrośniętych krzepko w wapienną skałę. Skarpa wiślana dosięga w górze domostw Kaliszan, z których kipią ku rzece wszelkiego rodzaju śmiecie i odpady.

Jeśli natomiast nadrzeczną ścieżką pójdziesz z Ogniska w prawo, znajdziesz się na szerokich łęgach zacienionych gdzieniegdzie olbrzymimi wierzbami o dziwacznych kształtach. Wreszcie kończy się ptasia wyspa i spoza zarośli przebłyskuje Wisła. Kilkanaście minut i dojdziesz do nieczynnego kamieniołomu. (Jeszcze w latach 70-tych ubiegłego wieku wydobywano tu wapienie i opoki kredowe.) Nadwiślańskie skały węglanowe i słoneczne zbocza są bogate w wiele rzadkich roślin; m.in. rośnie tu wisienka stepowa, a także miłek wiosenny, powojnik prosty, oman wąskolistny. Prof. Marek Kucharczyk z UMCS w Lublinie pisze, że obecne jest tu 50% flory roślin naczyniowych występujących w Polsce. I tak przewędrowaliśmy część zachodniej granicy Wrzelowieckiego Parku Krajobrazowego, która biegnie od południa wzdłuż Wisły spod Kolczyna przez Kaliszany do tego właśnie kamieniołomu.

A rzeka w tych okolicach jest wyjątkowo piękna. Stanowi fragment Małopolskiego Przełomu Wisły, ciągnącego się od Annopola aż do Kazimierza. Z prawej strony wysokie wapienne brzegi. Nurt buduje łachy, mielizny i wyspy – raj dla ptaków i kajakarzy. (Na wyspie w Kaliszanach da się zanocować podpływając do niej głównym nurtem, od strony zachodniej). Niedaleko Kolczyna, starej XV-wiecznej wsi - wpada do Wisły Potok Wrzelowiecki, którego głęboka dolina wcięta w skały kredowe ipokłady lessu stanowi oś Parku. Właśnie w kierunku tej doliny wychodzą na spacer mieszkańcy i goście Ogniska. Kierują się na wschód i przecinając asfaltówkę z Józefowa do Kamienia wędrują cichą polną drogą wśród sadów, plantacji malin, porzeczek i aronii. Czasem spod nóg czmychnie zając w oddali widać stadko saren. Teren lekko się wznosi. Trzeba przystanąć i poparzyć wstecz: widać jak na dłoni Wisłę, ptasią wyspę, a wiosną wszędzie wokół kwitną sady. Z przodu w oddali lasy. Mieszka w nich bardzo rzadka w Polsce orzesznica, można napotkać bursuka i łasicę. Wśród lasów płynie właśnie Potok, do którego jednak za daleko z Ogniska.


|  Strona Główna  |  Ognisko w Kaliszanach  |  Dzieło Ognisk  |  Marta Robin  |  Rekolekcje  |  Okolica  |  Galeria  |  Kontakt  |